Feb 1, 2014

Marta: Łyżwy 1

   W sobotę rano deszcz już nie padał. Zaraz po przebudzeniu Marta odsunęła zasłony i zmrużyła oczy patrząc na biały połyskujący świat za oknem, po czym westchnęła opadając z powrotem na poduszkę. Z jednej strony cieszyła się, że pogoda okazała się łaskawa, a piękny śnieg nie zamienił się w paskudną szarą breję. Z drugiej strony deszcz wybawiłby ją od obiecanego wcześniej Kasi wyjścia na łyżwy, na co nie miała zupełnie ochoty. Teraz wiedziała, że nie będzie mogła się wymigać. Jakby na potwierdzenie tych myśli, usłyszała za drzwiami swojego pokoju radosne pohukiwania swojej młodszej siostry, która już szykowała się w sąsiadującej z pokojem Marty łazience. 

  Marta Murkowska miała niecałe 16 lat. Wszyscy mówili o niej, że jest bardzo spokojna i grzeczna, co z czasem coraz rzadziej brzmiało dla niej jak komplement. Wydawało się jej, że oczekiwane jest, żeby będąc w takim wieku robiła rzeczy szalone (albo chociaż o nich myślała), żeby się buntowała przeciwko wszystkiemu i wszystkim, obracała w niepokojącym towarzystwie i dostawała od życia wiele nauczek. Z czasem coraz silniej odczuwała, że może coś jest z nią nie do końca tak, skoro w zamian za szaleństwa i nauczki, spędza wolny czas na czytaniu książek, spędzaniu czasu z rodziną i kilkoma równie spokojnymi przyjaciółkami oraz bardzo teoretycznym rozważaniom na temat kolegów z klasy. Teraz, znów jako spokojna i grzeczna, wstała z łóżka i szybkimi susami przemierzyła drogę do drzwi i zaraz do łazienki. Kasia właśnie próbowała zakręcić sobie loki nawijając zwilżone pasma włosów na palce i trzymając je tak przez kilka sekund.

- Idziemy, idziemy! - zawołała radośnie na widok Marty, puszczając kolejny kosmyk i lekko podskakując w miejscu.

- Idziemy. - potwierdziła bez wielkiego entuzjazmu Marta, po czym wygoniła siostrę z łazienki.

  Kasia miała 8 lat i powoli wyrastała na zupełne przeciwieństwo Marty. Nie była spokojna i często bywała niegrzeczna. Na razie nie była w wieku, w którym życie powinno dawać jej wiele nauczek (od których była głównie chroniona przez swoich licznych opiekunów w szkole i w domu), ale nikt nie miał wątpliwości, że kiedy nadejdzie właściwy czas, Kasia rzuci się w wir świata i zacznie czerpać z niego wielkimi chochlami. Na razie jednak Kasia miała 8 lat i marzyła o karierze łyżwiarki figurowej - ku utrapieniu Marty.

  Kiedy Marta wyłoniła się z łazienki, na stole w kuchni czekały już na nią kanapki z żółtym serem i pomidorem oraz kubek gorącej herbaty z sokiem malinowym. Tata siedział wciśnięty w kąt między stołem a oknem, zasłonięty płachtą gazety, a Kasia siedziała na przeciwko i z uwagą studiowała dodatek sportowy. Zbliżała się olimpiada zimowa, więc gazeta pełna była informacji o kondycji poszczególnych gwiazd sportowych, co w obecnej fazie bardzo Kasię interesowało. Marta przywitała tatę głośnym "dzień dobry", które i tak pozostało bez odpowiedzi. Zabrała się więc za milczące przeżuwanie pieczywa z serem. Raz na jakiś czas Kasia zerkała na nią znacząco, aż w końcu zaczęła niecierpliwie uderzać stopą w nogę jej krzesła, dając wyraz swojemu zniecierpliwieniu. W końcu Marta zjadła, zmyła swój talerz, dopiła herbatę i dopiero wtedy Kasia z udawanym spokojem ruszyła przygotowywać się do wyjścia. Dziesięć minut później jechały na dół windą objuczone torbami ze sprzętem sportowym i ubraniami na zmianę.

No comments:

Post a Comment