Feb 4, 2014

winda.23
O godzinie 22:35 winda wjeżdża na 5 piętro. Wysiada z niej biały niewielkiego wzrostu kot z jednym okiem. To Kiciuś śnieżny kot, który zawsze chodzi własnymi drogami. Znamy się. Kiciuś kocio-tanecznym krokiem rusza w stronę końca korytarza. Za ostatnimi drzwiami nie ma nic, jest nicość, która rozciąga się na wiele metrów w dół i w górę, a na piątym piętrze stopniowo pochłania pozostałe mieszkania. W nicości wszystko może się zdarzyć, przedmioty przyjmują dziwne kształty, a pomieszczenia tylko na pierwszy rzut oka wydają się puste. Nicość jest za ścianą mojej sypialni - tą lodowato zimną ścianą, od której ostatnio odsunęłam łóżko. Jedynie Kiciuś śnieżny kot, który zawsze chodzi własnymi drogami, zapuszcza się w nicość. Czasem myślę o nim jako o strażniku nicości, oczywiście nieoficjalnym, bo to przecież kot, który chodzi własnymi drogami. Teraz więc Kiciuś wysiada z windy i kocio-tanecznym krokiem podchodzi pod drzwi nicości, po czym z wyraźnym "Plong!" znika w nich. Drzwi go wchłaniają, a ja chwilę później słyszę ciche drapanie za ścianą sypialni. Może kiedyś mi Kiciuś opowie o swoich przygodach.
winda.22
O godzinie 20:06 winda zatrzymuje się na 4ym piętrze. Wysiadają z niej Marta i mała Kasia, które właśnie wróciły z pobliskiej ślizgawki, podczas której Kasia ćwiczyła jazdę na jednej nodze przy asyście starszego pana porządkowego, Marta zaś raz na jakiś czas traciła równowagę, kiedy jeden z kolegów Łukasza mijał ją w dzikim pędzie (a cała reszta grupki z okropną Tereską na czele zaśmiewała się do rozpuku). Marta potrzebowała czekolady na pocieszenie po tym okropnych przeżyciach, na czym oczywiście dodatkowo skorzystała mała Kasia. Siostry dzwonią do drzwi mieszkania, a po minucie zostaną do niego wpuszczone przez ojca, który nie odrywa przy tym wzroku od kolejnego kryminału. Wracając do dużego pokoju, ojciec potrąca stolik. Spada z niego mała figurka w kształcie walca, po czym toczy się po drewnianej posadce z łoskotem. Chwilę później słychać jakby uderzenia z dołu, to zgryźliwa staruszka, którą znów wkurza cały świat, daje im znać, żeby zachowywali się ciszej. 
winda.21
O 20:02 winda wjeżdża na 3e piętro. Wysiada z niej Tola, młodsza siostra Loli. Tola ma 17 lat, a jej siostra jest już studentką. Pochodzą z Radomia. Kiedy ich rodzice postanowili wyjechać zarobkowo za granicę, Tola przyjechała do starszej siostry. Teraz stacza się uczestnicząc w imprezach w stylu disco polo organizowanych przez Lolę oraz jej współlokatorkę Polę, o której istnieniu ich rodzice nic nie wiedzą. Tola wraca ze ślizgawki, na którą poszła razem z kumplami ze szkoły. Tak naprawdę nazywa się Teresa Lolek, ale sama mianowała się Tolą, żeby poczuć się częścią grupy. Nie przepada za kumplami ze szkoły, którzy wydają się jej o wiele mniej ciekawi niż koledzy Loli - studenci! Ale na ślizgawce zawsze jest z nimi zabawnie. Teraz Tola rusza w stronę swojego mieszkania, przed którego drzwiami ustawione są w równym rzędzie trzy wielkie worki ze śmieciami. W tym tygodniu to ona jest odpowiedzialna za wyrzucanie śmieci, więc domyśla się, że w ten sposób siostra chciała jej przypomnieć o zadaniu. Ledwo Tola zbliża się do drzwi, na korytarzu pojawia się ich sąsiadka - zgryźliwa staruszka o wścibskim spojrzeniu i ustach wiecznie wygiętych w brzydkim grymasie. "Następnym razem wywalę wam te śmieci na wycieraczkę! - rzęzi, po czym trzaskając drzwiami mamrocze wystarczająco głośno, żeby Tola usłyszała: "wieśniaki". Chwilę później Tola porywa worki i rusza z nimi z powrotem w stronę windy.