Feb 4, 2014

winda.23
O godzinie 22:35 winda wjeżdża na 5 piętro. Wysiada z niej biały niewielkiego wzrostu kot z jednym okiem. To Kiciuś śnieżny kot, który zawsze chodzi własnymi drogami. Znamy się. Kiciuś kocio-tanecznym krokiem rusza w stronę końca korytarza. Za ostatnimi drzwiami nie ma nic, jest nicość, która rozciąga się na wiele metrów w dół i w górę, a na piątym piętrze stopniowo pochłania pozostałe mieszkania. W nicości wszystko może się zdarzyć, przedmioty przyjmują dziwne kształty, a pomieszczenia tylko na pierwszy rzut oka wydają się puste. Nicość jest za ścianą mojej sypialni - tą lodowato zimną ścianą, od której ostatnio odsunęłam łóżko. Jedynie Kiciuś śnieżny kot, który zawsze chodzi własnymi drogami, zapuszcza się w nicość. Czasem myślę o nim jako o strażniku nicości, oczywiście nieoficjalnym, bo to przecież kot, który chodzi własnymi drogami. Teraz więc Kiciuś wysiada z windy i kocio-tanecznym krokiem podchodzi pod drzwi nicości, po czym z wyraźnym "Plong!" znika w nich. Drzwi go wchłaniają, a ja chwilę później słyszę ciche drapanie za ścianą sypialni. Może kiedyś mi Kiciuś opowie o swoich przygodach.

No comments:

Post a Comment