Feb 18, 2014

winda.26
O godzinie 20:15 winda wjeżdża na 3e piętro. Wysiada z niej kobieta w tenisówkach i długim płaszczu. Wyskoczyła dosłownie na chwilę do sklepiku po zapas ciastek w czekoladzie i piwa desperados i już nie chciało jej się wchodzić pieszo schodami. To pierwszy dzień relaksu po długich tygodniach ciężkiej pracy. Zagubiona, nie wie, co ze sobą zrobić, więc postanawia zajeść i zapić smutki. Czasem życie bez pracy jest bardzo trudne.

Feb 6, 2014

winda.25
W godzinach 20:20 - 20:33 winda w zasadzie bezustannie kursuje między piętrem trzecim a parterem. Jeździ nią psychopata, który czerpie chorą radość z przesuwających się z łoskotem metalowych drzwi. Lubi też w nie kopać. Nie wiem, skąd ten psychopata wziął się w moim bloku. Może jest wytworem mojej równie chorej wyobraźni. Może mam windowe omamy.
winda.24
O 18:47 winda wjeżdża na 3e piętro. Wysiada z niej Dup-ek, mój sąsiad z naprzeciwka. Nazywam ich rodziną Dup: Dup-ek, Dup-ka i ich rozwrzeszczany Dup-i. W skrócie, to buraki kompletne, chyba tylko Tola-Lola-Pola są większymi burakami wśród użytkowników windy. Dup-ek tak naprawdę ma na imię Jędrzej i jest z zawodu agentem ubezpieczeniowym. Za sporą kasę wpycha klientom produkty, które niekoniecznie odpowiadają ich oczekiwaniom, ale kto by się tym przejmował. Dup-ek wraca właśnie ze spotkania, na którym podpisał umowę z kolejnym klientem. Jego ulubiony profil - prosta zarobiona kobiecina, która każdy uciułany grosz chciałaby oszczędzić na niepewną przyszłość. Łatwo jej wmówić, że proponowany produkt (ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym) to coś takiego jak lokata w banku albo nawet bardziej bezpieczne (jak trzymanie kasy w skarpecie!), bo przecież banki to Amber Gold. Dup-ek jest bardzo zadowolony z siebie - na tej kobiecie zarobi jakieś 5 tys. złotych. Pogwizdując rusza w stronę drzwi mieszkania. Żona z synem poszli zapewne na ślizgawkę, więc ma kilka minut dla siebie. Rzuca ciuchy byle jak i pada na kanapę, jednocześnie włączając pilotem telewizor.

Feb 4, 2014

winda.23
O godzinie 22:35 winda wjeżdża na 5 piętro. Wysiada z niej biały niewielkiego wzrostu kot z jednym okiem. To Kiciuś śnieżny kot, który zawsze chodzi własnymi drogami. Znamy się. Kiciuś kocio-tanecznym krokiem rusza w stronę końca korytarza. Za ostatnimi drzwiami nie ma nic, jest nicość, która rozciąga się na wiele metrów w dół i w górę, a na piątym piętrze stopniowo pochłania pozostałe mieszkania. W nicości wszystko może się zdarzyć, przedmioty przyjmują dziwne kształty, a pomieszczenia tylko na pierwszy rzut oka wydają się puste. Nicość jest za ścianą mojej sypialni - tą lodowato zimną ścianą, od której ostatnio odsunęłam łóżko. Jedynie Kiciuś śnieżny kot, który zawsze chodzi własnymi drogami, zapuszcza się w nicość. Czasem myślę o nim jako o strażniku nicości, oczywiście nieoficjalnym, bo to przecież kot, który chodzi własnymi drogami. Teraz więc Kiciuś wysiada z windy i kocio-tanecznym krokiem podchodzi pod drzwi nicości, po czym z wyraźnym "Plong!" znika w nich. Drzwi go wchłaniają, a ja chwilę później słyszę ciche drapanie za ścianą sypialni. Może kiedyś mi Kiciuś opowie o swoich przygodach.
winda.22
O godzinie 20:06 winda zatrzymuje się na 4ym piętrze. Wysiadają z niej Marta i mała Kasia, które właśnie wróciły z pobliskiej ślizgawki, podczas której Kasia ćwiczyła jazdę na jednej nodze przy asyście starszego pana porządkowego, Marta zaś raz na jakiś czas traciła równowagę, kiedy jeden z kolegów Łukasza mijał ją w dzikim pędzie (a cała reszta grupki z okropną Tereską na czele zaśmiewała się do rozpuku). Marta potrzebowała czekolady na pocieszenie po tym okropnych przeżyciach, na czym oczywiście dodatkowo skorzystała mała Kasia. Siostry dzwonią do drzwi mieszkania, a po minucie zostaną do niego wpuszczone przez ojca, który nie odrywa przy tym wzroku od kolejnego kryminału. Wracając do dużego pokoju, ojciec potrąca stolik. Spada z niego mała figurka w kształcie walca, po czym toczy się po drewnianej posadce z łoskotem. Chwilę później słychać jakby uderzenia z dołu, to zgryźliwa staruszka, którą znów wkurza cały świat, daje im znać, żeby zachowywali się ciszej. 
winda.21
O 20:02 winda wjeżdża na 3e piętro. Wysiada z niej Tola, młodsza siostra Loli. Tola ma 17 lat, a jej siostra jest już studentką. Pochodzą z Radomia. Kiedy ich rodzice postanowili wyjechać zarobkowo za granicę, Tola przyjechała do starszej siostry. Teraz stacza się uczestnicząc w imprezach w stylu disco polo organizowanych przez Lolę oraz jej współlokatorkę Polę, o której istnieniu ich rodzice nic nie wiedzą. Tola wraca ze ślizgawki, na którą poszła razem z kumplami ze szkoły. Tak naprawdę nazywa się Teresa Lolek, ale sama mianowała się Tolą, żeby poczuć się częścią grupy. Nie przepada za kumplami ze szkoły, którzy wydają się jej o wiele mniej ciekawi niż koledzy Loli - studenci! Ale na ślizgawce zawsze jest z nimi zabawnie. Teraz Tola rusza w stronę swojego mieszkania, przed którego drzwiami ustawione są w równym rzędzie trzy wielkie worki ze śmieciami. W tym tygodniu to ona jest odpowiedzialna za wyrzucanie śmieci, więc domyśla się, że w ten sposób siostra chciała jej przypomnieć o zadaniu. Ledwo Tola zbliża się do drzwi, na korytarzu pojawia się ich sąsiadka - zgryźliwa staruszka o wścibskim spojrzeniu i ustach wiecznie wygiętych w brzydkim grymasie. "Następnym razem wywalę wam te śmieci na wycieraczkę! - rzęzi, po czym trzaskając drzwiami mamrocze wystarczająco głośno, żeby Tola usłyszała: "wieśniaki". Chwilę później Tola porywa worki i rusza z nimi z powrotem w stronę windy. 

Feb 1, 2014

winda.20
O 23:49 winda z łoskotem wjeżdża na 3 piętro, po czym wielki tupacz wysiada z niej i rusza w stronę drzwi po lewej stronie. To najnudniejsza postać w tym bloku - młoda żona od młodego męża. Razem są nudniejsi niż osobno, ale mimo że do domu wraca sama, bo mąż jest w delegacji, to i tak wieje od niej nudą straszliwą. Nie ma co się interesować. Żeby tylko tak paskudnie nie tupała (ale mając 185 cm wzrostu, chyba nie da się nie tupać chodząc w butach na obcasie.. swoją drogą, kto przy takim wzroście chodzi w butach na obcasie? chyba musi mieć kompleks bycia nudziarą...).
winda.19
O 22:50 winda wjeżdża na 6 piętro. Wysiadają z niej trzy kobiety w wieku około 60 lat. Dwie z nich śmieją się tak bardzo, że łzy płyną im z oczu, a jedna musi przystanąć, żeby złapać oddech. Trzecia uśmiecha się z rozbawieniem. Wracają z Filharmonii, jednego z niewielu miejsc, w których można poczuć się jak w dawnych latach. Jest rok 2043, ale puzony, kontrabasy i kotły nadal brzmią równie wspaniale co 30 lat temu.
winda.18
O 22:35 winda wjeżdża na 5e piętro. Wyskakuje z niej potargany długowłosy mężczyzna ubrany w liczne futra, szmaty i fragmenty zbroi. Za nim wysiada wielki śnieżnobiały wilk. Na korytarzu szaleją wichry, które dziwna para pokonuje trzymając się blisko ściany i niemalże czołgając po podłodze. W końcu docierają pod drzwi jednego z mieszkań. Wspólnie zapierają się o drzwi, które w końcu ustępują pod ich ciężarem. W środku jest wielka przestrzeń, bezmiar nieba i śniegu. Lepiej nie zbliżać się do oblodzonej krawędzi Ściany.
winda.17
O 15:08 winda wjeżdża na 4 piętro. Wysiadają z niej dwie młode kobiety. Jedna podtrzymuje drugą za łokieć, a spojrzenie ma pełne troski. Druga idzie powoli z lekkim przestrachem. Zatrzymują się przed mieszkaniem eleganckiego mężczyzny. Po dłuższej chwili jedna z nich, ta przestraszona, naciska dzwonek. Cisza. Oczywiście, że cisza, bo elegancki mężczyzna kilka minut wcześniej  zjechał na dół. Spóźniły się i powoli dociera to do tej przestraszonej. Dzwoni jeszcze raz, potem głośno stuka palcami w drzwi. "Nie ma go." - mówi zatroskana. Przestraszona opiera czoło o drzwi i zamiera na kilka dłuższych chwil w tej pozycji. W końcu odwraca się, wzdycha i kiwając głową mówi: "Chodźmy". Po co przyszły i czy jeszcze wrócą?
winda.16
O 15.01 w sobotnie popołudnie winda rusza z 4ego piętra na -2. Chwilę wcześniej z korytarza po lewej stronie wyłania się mężczyzna w eleganckim płaszczu i butach lakierkach. On nie musi przejmować się zaspami śniegu zalegającymi na chodnikach od kilku dni, ani błotem w komunikacji miejskiej. Wsiada do samochodu w podziemnym garażu i jedzie do drugiego podziemnego garażu, skąd winda prowadzi go do celu. Piękne życie.

Marta: Łyżwy 1

   W sobotę rano deszcz już nie padał. Zaraz po przebudzeniu Marta odsunęła zasłony i zmrużyła oczy patrząc na biały połyskujący świat za oknem, po czym westchnęła opadając z powrotem na poduszkę. Z jednej strony cieszyła się, że pogoda okazała się łaskawa, a piękny śnieg nie zamienił się w paskudną szarą breję. Z drugiej strony deszcz wybawiłby ją od obiecanego wcześniej Kasi wyjścia na łyżwy, na co nie miała zupełnie ochoty. Teraz wiedziała, że nie będzie mogła się wymigać. Jakby na potwierdzenie tych myśli, usłyszała za drzwiami swojego pokoju radosne pohukiwania swojej młodszej siostry, która już szykowała się w sąsiadującej z pokojem Marty łazience. 

  Marta Murkowska miała niecałe 16 lat. Wszyscy mówili o niej, że jest bardzo spokojna i grzeczna, co z czasem coraz rzadziej brzmiało dla niej jak komplement. Wydawało się jej, że oczekiwane jest, żeby będąc w takim wieku robiła rzeczy szalone (albo chociaż o nich myślała), żeby się buntowała przeciwko wszystkiemu i wszystkim, obracała w niepokojącym towarzystwie i dostawała od życia wiele nauczek. Z czasem coraz silniej odczuwała, że może coś jest z nią nie do końca tak, skoro w zamian za szaleństwa i nauczki, spędza wolny czas na czytaniu książek, spędzaniu czasu z rodziną i kilkoma równie spokojnymi przyjaciółkami oraz bardzo teoretycznym rozważaniom na temat kolegów z klasy. Teraz, znów jako spokojna i grzeczna, wstała z łóżka i szybkimi susami przemierzyła drogę do drzwi i zaraz do łazienki. Kasia właśnie próbowała zakręcić sobie loki nawijając zwilżone pasma włosów na palce i trzymając je tak przez kilka sekund.

- Idziemy, idziemy! - zawołała radośnie na widok Marty, puszczając kolejny kosmyk i lekko podskakując w miejscu.

- Idziemy. - potwierdziła bez wielkiego entuzjazmu Marta, po czym wygoniła siostrę z łazienki.

  Kasia miała 8 lat i powoli wyrastała na zupełne przeciwieństwo Marty. Nie była spokojna i często bywała niegrzeczna. Na razie nie była w wieku, w którym życie powinno dawać jej wiele nauczek (od których była głównie chroniona przez swoich licznych opiekunów w szkole i w domu), ale nikt nie miał wątpliwości, że kiedy nadejdzie właściwy czas, Kasia rzuci się w wir świata i zacznie czerpać z niego wielkimi chochlami. Na razie jednak Kasia miała 8 lat i marzyła o karierze łyżwiarki figurowej - ku utrapieniu Marty.

  Kiedy Marta wyłoniła się z łazienki, na stole w kuchni czekały już na nią kanapki z żółtym serem i pomidorem oraz kubek gorącej herbaty z sokiem malinowym. Tata siedział wciśnięty w kąt między stołem a oknem, zasłonięty płachtą gazety, a Kasia siedziała na przeciwko i z uwagą studiowała dodatek sportowy. Zbliżała się olimpiada zimowa, więc gazeta pełna była informacji o kondycji poszczególnych gwiazd sportowych, co w obecnej fazie bardzo Kasię interesowało. Marta przywitała tatę głośnym "dzień dobry", które i tak pozostało bez odpowiedzi. Zabrała się więc za milczące przeżuwanie pieczywa z serem. Raz na jakiś czas Kasia zerkała na nią znacząco, aż w końcu zaczęła niecierpliwie uderzać stopą w nogę jej krzesła, dając wyraz swojemu zniecierpliwieniu. W końcu Marta zjadła, zmyła swój talerz, dopiła herbatę i dopiero wtedy Kasia z udawanym spokojem ruszyła przygotowywać się do wyjścia. Dziesięć minut później jechały na dół windą objuczone torbami ze sprzętem sportowym i ubraniami na zmianę.

Jan 29, 2014

zapiski archiwalne

dotychczasowe windy zapisane na circa29:

winda.01
O godzinie 00.10 winda wjeżdża na trzecie piętro i wysiadają z niej damskie obcasy. Wysiada też dama - studentka pierwszego roku, która wraca z pracy po godzinach. Pracuje w jednym z okolicznych McDonaldsów, kończy późno, później długo sprząta oblepione tłuszczem stoły i podłogi, a na koniec pali papierosa z kumplem od śmieci. Nie przepada za nim, on wyraźnie ją podrywa, ale z grzeczności / konieczności pali razem z nim. Dziewczynę wita w domu okrzyk jej współlokatorki - nie wiadomo jeszcze czy radosny, czy zły. Po czym drzwi zamykają się z trzaskiem.

winda.02
O godzinie 00:13 winda ponownie rusza z parteru na trzecie piętro, wysiadają z niej kolejne damskie obcasy, ale już zdecydowanie mniej tupiące. Możliwe, że na niższym obcasie. Obcasy należą do kolejnej współlokatorki obcasów 01, młodszej siostry współlokatorki wydającej okrzyk. Możliwe, że tamten okrzyk skierowany był do niej. Tym razem nikt nie krzyczy, siostra wślizguje się niepostrzeżenie, chociaż Bóg jeden raczy wiedzieć, jak to jest możliwe, skoro mieszkanie to ma zaledwie 32 metry.

winda.03
O godzinie 00:15 winda po raz trzeci w przeciągu tych kilku minut wjeżdża z parteru na trzecie piętro. Tym razem wysiadają z niego nogi człapiące, które niepewnie człapią w stronę mieszkania młodych dziewcząt. Podsłuchiwane w napięciu przez mieszkającego za windą skrzata (to ja! to ja!) zbliżają się do drzwi mieszkania. Podejrzenie pada, że to ów kumpel od śmieci prześladujący współlokatorkę 01. Przez dłuższą chwilę człapiące nogi stoją przed drzwiami, jakby niepewne, czy wejść, czy nie. Jeśli są nieproszone, to jak pokonały domofon? Nagle rozlega się szept: "Maciek..", drzwi się otwierają, słychać kilkugardłowy okrzyk studentek, trzask drzwi i dalej już przytłumione wrzaski. Kim był ten mężczyzna?

winda.04
O godzinie 19:20 podejrzliwie wyglądający żulik wsiada do windy. Obserwuję ukradkiem zmieniające się na wyświetlaczu na parterze numery pięter. Dojeżdża na piętro szóste. On tam nie mieszka, na szóstym nie ma miejsca na żulków. Podejrzana kreatura. Zapewne pomylił piętra.

winda.05
O godzinie 20:43 winda zatrzymuje się na 4ym piętrze. Wysiadają obcasy, więc kobieta. Na czwartym piętrze mieszkają tylko dwie kobiety, które mogę podejrzewać o chodzenie w butach na obcasie. Jedna to matka rodziny mieszkającej nade mną. Wprowadzili się niedawno i od tego czasu spontanicznie upuszczają na podłogę przeróżne przedmioty, które następnie toczą się po niej z łoskotem. Podejrzewam, że posiadają jakieś z natury nieme zwierzę, które w ten sposób pragnie zaakcentować swoją obecność. Kwestia do zweryfikowania, notuję. Drugą ewentualną posiadaczką butów na obcasie jest lokatorka od ulicy - początkująca pisarka, aktualnie w dobie bezsennej depresji. Bezsenna depresja i wielkie śniegi nie wskazują na obcasy, więc wszystko wskazuje na matkę rodziny mieszkającej nade mną. Zapewne wraca z fitnessu.

winda.06
O godzinie 20:49 winda ponownie zatrzymuje się na 4ym piętrze. Tym razem jej pasażer porusza się bez zbędnego hałasu. Chwilę później słychać trzaśnięcie drzwiami nade mną. To mąż kobiety od obcasów, który parkował samochód, a ona w międzyczasie zdążyła zrobić szybkie zakupy w monopolu na dole i wrócić do domu. Rodzina nie ma wykupionego garażu,  ledwo co było ich stać na mieszkanie w tych dziwnych hipotecznie czasach, więc parkują na wąskiej uliczce przed blokiem, czasem bliżej, czasem dalej - zależy od dnia i godziny. Tym razem miejsce jest dopiero pod okolicznym biurowcem. Po opuszczeniu bezpiecznego ciepłego wnętrza samochodu mężczyzna musi iść w zacinającym śniegu, ale serce jego ociepla wizja wieczornego kielona.

winda.07
O godzinie 20:54 winda dojeżdża na 6 piętro. Tam mieszkają dobrzy, spokojni ludzie, o których zawsze myślę z sympatią. Godzina wskazuje, że to jedna ze studentek z Danii wraca po wielu godzinach pracy w sprzątaniu.

winda.08
O godzinie 20:55 winda zjeżdża na piąte piętro (z szóstego), a następnie wędruje na dół. Kto z piątego piętra wybiera się o tej porze i dokąd? Piąte piętro jest najdziwniejsze, wszyscy o tym wiedzą. To piętro, na którym nicość rozlewa się na dwa dodatkowe mieszkania. To piętro, po którym szaleją nieskończone wichry, a w jednym z mieszkań podobno nieustannie trwa sztorm na morzu. Kto wejdzie do jednego z tych mieszkań, już z niego nie wychodzi. Może więc się przesłyszałam...

winda.09
O godzinie 21:04 winda zatrzymuje się na trzecim piętrze i słychać stukot obcasów, a potem drzwi po drugiej stronie klatki. Sądząc po godzinie i obcasach, to nasza mała pracoholiczka wraca samotnie, a w torebce ma upchniętą kajzerkę, ser w paczce i pastellę z tuńczykiem. Początek kolejnego tygodnia w tym ciężkim dla wszystkich okresie

winda.10
O godzinie 22:02 winda wjeżdża na szóste piętro, po czym zjeżdża na dół. Jeden z lokatorów mieszkania z dziwnymi dziełami sztuki zjeżdża na dół z biało-czarnym kocim idolem okolicy. Kot noc spędza na łowach, potem rano miauczy przeraźliwie pod ich oknami. Na szczęście oni nie mają tylu sąsiadów, co ja.

winda.11
O godzinie 19:35 winda zatrzymuje się na 3im piętrze. Wysiada z niej około 30 letni informatyk, z szarymi włosami opadającymi na oczy i trochę lisią twarzą. Ma na sobie sztruksowy brązowy płaszcz, a w dłoni walizkę. Nie jest ciężka, można ją nieść, nie robiąc niepotrzebnego hałasu. Czarek wraca z kilkudniowej delegacji w Stanach. W walizce ma między innymi długopisy, które Mika kolekcjonuje.

winda.12
O godzinie 19:29 winda zatrzymuje się na 4ym piętrze, a wysiada z niej kobieta w butach na nie za wysokim obcasie. Kobieta tutaj nie mieszka, porusza się niepewnie. Najpierw otwiera drzwi na prawo, by w końcu pójść w lewo. W końcu znika w ostatnim mieszkaniu. Wita ją szept samotnie tam mieszkającego mężczyzny.

winda.13
O godzinie 19:39 winda najpierw zatrzymuje się na 5ym piętrze, a następnie rusza w dół i od razu zatrzymuje się na piętrze 3im. Nie słychać żadnych kroków, tylko nie głośnie skrzypią drzwi po lewej stronie klatki, a potem jeszcze ciche westchnięcie jakby.. albo jakby ktoś robił taki przerażony wdech. I cisza.

winda.14
O 19:46 winda rusza z 3ego piętra na sam dół. Nie słychać kroków, drzwi, ale winda nie wjeżdża z powrotem na górę. Może to tajemniczy mieszkaniec 5ego piętra ruszył dalej?

winda.15
O godzinie 20:02 winda wjeżdża na 6e piętro. Windą jedzie starszy pan, który dziś wyjątkowo późno wraca z Łodzi, gdzie raz w tygodniu prowadzi wykłady dla studentów prawa. Spadł śnieg, pociągi były trochę opóźnione.


start

start. postanowiłam nadać projektowi:winda nowy własny adres, żeby oddzielić go od pozostałych moich aktywności.